Nowy Jork cz. 1



Skąd pomysł na taki post? Odpowiedź jest prosta! Nowy Jork zawsze był miejscem o którym marzyłam (dalej to robię). Myślę, że może kiedyś uda mi się polecieć i poczuć jak na ekranie. To miejsce jest najczęściej filmowanym miastem świata i w dodatku pełni rolę bohatera. Odkąd pamiętam był pokazywany w filmach jak np. w jednym z moich ulubionych z lat dzieciństwa "Kevin sam w Nowym Jorku", ale są też takie filmy jak "Śniadanie u Tiffany'ego" z piękną Audrey Hepburn, "Pokojówka na Manhattanie" z cudowną Jennifer Lopez, czy seriale jak "Seks w wielkim mieście" i "Plotkara". Akcja tych seriali rozgrywa się w samym centrum miasta, a do tego prezentowane są największe marki i domy mody.  W końcu Nowy Jork to modowa stolica. Chciałabym podzielić moje posty poświęcone temu niezwykłemu miejscu na kilka części, gdyż uważam, że jeden to stanowczo za mało. To miejsce jest tak niesamowite, że mogłabym mówić, oglądać i słuchać bez końca:)
Jak widać mój blog miał być początkowo tylko i wyłącznie modowy, jednak po pewnym czasie stwierdziłam, że czegoś mu brakuje. Będę tworzyła blog taki, jaki sama chciałabym czytać i odwiedzać. Moda oczywiście będzie przeważała w moich postach, gdyż interesuję się nią odkąd pamiętam, ale również będą ciekawe akcenty z mojego życia, jak i pasje. Tak jak powiedziałam na początku, mój blog to nie tylko moda, mój blog to cała ja. Tym miłym akcentem możemy przejść do tematu jaki chciałam poruszyć. Zaprezentuję wam cały środkowy Manhattan - od barwnego Times Square, do wspaniałej Piątej Alei (5th Avenue).


Grand Central Terminal jest to najstarszy terminal, który powstał w 1871 roku. Promienie światła wpadają tu przez olbrzymie, zwieńczone łukami okna. Na suficie błyszczy rozgwieżdzone niebo, które chyba każdy chciałby zobaczyć. Na pewno robi ogromne wrażenie. Główna hala ma 143 m długości i 50 m wysokości, więc do małych nie należy. Ludzie na hali mogą przechadzać się po posadzce wykonanej z marmuru. Poza swoją podstawową funkcą Grand Central pełni również funkcje centrum handlowego. W Dining Concourse, czyli na dolnym poziomie znajdują się kawiarenki i restauracje. Dworzec musi jakoś zarabiać na swoje utrzymanie.




Rockefeller Center jest to kompleks 19 budynków, które tworzą układ ośmiokąta. Główną oś stanowią: Rockefeller Plaza, Lower Plaza, Channel Gardens z Maison de France oraz British Empire Building. Miejsce jest nazywane potocznie "Królestwem biznesu". Znajduje się on w centralnej części Manhattanu, między Piątą i Szóstą Aleją. Niezapomnianym przeżyciem może być widok z tarasów widokowych znajdujących się na piętrach od 67 do 70. Chciałabym zobaczyć taką panoramę miasta. Na pewno zapiera dech w piersiach. Przed samym Rockefeller Plaza 30 znajduje się pozłacana statua jednego z greckich tytanów Prometeusza, stworzona przez Paula Manshipa.




Na pewno nie może nas zabraknąć w Museum of Modern Art. Każdy może znaleźć coś dla siebie: od architektury, rysunku i filmu, po malarstwo, rzeźbę i fotografię. Muzeum powstało w 1929 roku, jednak stawia duży nacisk na sztukę współczesną, a obiekt ma zachwycająca architekturę, która została zaprojektowana w 2006 roku przez Japończyka Yoshio Taniguchiego. Galeria zajmuje sześć pięter, gdzie każde piętro jest poświęcone określonemu gatunkowi sztuki. Warto również zajrzeć do ogrodów rzeźb. Dla wtajemniczonych w piwnicach MoMa przechowuje i eksponuje kolekcję filmową. Niemym obrazom akompaniuje pianista. Wydaje mi się, że warto dopłacić, żeby coś takiego ujrzeć.




Piąta Aleja na Midtown na początku XX wieku przerodziła się w ulicę drogich sklepów. Znajdziemy tu takie perełki jak np: Tiffany, Gucci, Prada, Versace, Emilio Pucci, Ermenegildo Zegna, Fendi, Goodman Takashimaya i wielu wielu innych znakomitych domów mody. Jest to najbardziej ekskluzywna, jak i najbardziej zatłoczona ulica. Idealna dla wielbicieli mody, niestety nie na każdą kieszeń, jednak myślę, że nie można ominąć takiego miejsca. W 2008 roku przez magazyn Forbes została okrzyknięta najdroższą ulicą świata. Można tu spotkać wiele znanych twarzy.




Nie mogło również zabraknąć symbolu tego miasta, mowa o samym Times Square. Można je kochać, albo nienawidzić. W latach 30 XX wieku Broadway określał to miejsce jako "hałaśliwy lunapark z kolejką górską". Wcześniej nosił nazwę Longacre Square. Obecną nazwę plac otrzymał w 1904 roku, kiedy to wydawcy "New York Timesa" na znacznej części trójkąta wybudowali wieżowiec Time Tower. To miejsce mieni się tysiącem świateł . Pod budowlą Times Square Nowojorczycy witają Nowy Rok. Nie warto kupować tu pamiątek, gdyż ceny są znacznie droższe niż w innych miejscach. Obowiązkowo należy zajrzeć tu wieczorem i zobaczyć na własne oczy, że to miasto nigdy nie śpi.





To nie koniec przygody z Nowym Jorkiem, to dopiero początek. Może kiedyś uda mi się zrelacjonować moją przygodę życia, kto wie:) Więcej będziecie mogli zobaczyć w kolejnych postach.
Buziaki

12 komentarzy:

  1. Też marzę o tym by polecieć do Stanów i poczuć się jak w filmach :)
    Ale jak sprawdzałam jakiś czas temu koszt biletów to przeżyłam szok i póki co pozostaje to marzeniem do spełnienia jak będę milionerką :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, dlatego pozostaje to w sferze marzeń;)
      pozdrawiam

      Usuń
  2. Prowadzisz świetlego bloga, dodaję do obserwowanych! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bym chyba wolała polecieć w bardziej ezgotyczne miejsce. Ale fajny post.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszyscy wzorujemy sie na tym miejscu, marzymy o nim a mało kto tak był. Przydałaby mi sie kilkumiesięczna wycieczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. marzę by kiedyś tam pojechać, przepiękne miejsce :)
    obserwuję bloga i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba mamy te same marzenia :) chciałbym zbić piątkę z Jay-Z oraz odwiedzić parę miejsc, które szczególnie sobie upodobałem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super post !
    Zapraszam do nas na konkurs, do wygrania wejściówki na pokaz mody ! www.walkingcliches.blospot.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo na czasie biorąc pod uwagę to co się tam teraz dzieje.....

    OdpowiedzUsuń